„Arbiter elegantiarum” z przyjacioły poucza…

piesek-profesorek.gifArbiter elegantiarum = arbiter elegancji czyli znawca, autorytet w sprawach mody, dobrego smaku, tonu, właściwego zachowania… Są dziś jeszcze tacy, ale i są tacy, którzy chcą za takich uchodzić! A u nas tacy są: dr Edward, prof. Stanisław, poprzednik prof. Marka. Oni są silniejsi, jeśli chodzi o studentów, a jak potężniejsi gracze wchodzą w rozgrywkę, to już inna sprawa, ale to najlepiej oddaje fragment poematu zamieszczony poniżej…

Jest to fragment oczywiście na moje potrzeby odpowiednio sparafrazowany, fragment nieśmiertelnego poematu „Towarzysz Szmaciak” Śp. Janusza Szpotańskiego:

Takie to mściwe snuł marzenia,

lecz żywioł życia wciąż się zmienia.

Gdyż okazuje się, że Rurka

nie tylko ślęczał przy swych kurkach,

ale załatwiał ważne sprawy —

i dziś telefon jest z Warszawy.

Słuchawkę podejmuje Stefa

i mówi szeptem: „To od szefa!”

Edward/Stanisław poprawia szybko krawat,

na baczność przed słuchawką stawa,

bierze ją w rękę, drży mu ręka,

poci się, krztusi, wreszcie stęka:

„Tak, Edward/Stanisław, słucham?” — wzdycha z ulgą,

bo w odpowiedzi słychać bulgot,

a potem cisza… lecz po ciszy

nieubłagane „Łączę!” słyszy.

Edward/Stanisław się do słuchawki kłania:

tak, zawsze był takiego zdania…

zaraz wykona… osobiście…

Co? Rurka nie był na tej liście?

Przeprasza, kaja się szalenie…

Tak, niewątpliwie przeoczenie…

ukarze winnych… sam to wyśle…

co? ma nie karać?… oczywiście,

właśnie tak sądził… nie rozumie…

więc jednak karać?… coś tu szumi…

co?… jemu w głowie?… nie! na linii…

tak!… tak!… poniosą karę winni!

pisma nie wyśle… do nóg pada!… —

Słuchawkę, pocąc się, odkłada.

Jeszcze mu trochę drżą kolana —

na szczęście burza zażegnana!

Dziwna to rzecz: bo chociaż Edward/Stanisław

nieokiełzanym jest tyranem,

to zawsze ma on mokro w gaciach,

ilekroć staje przed swym panem.

Studentów swych za lada sprzeciw

zmiażdży, rozszarpie na kawały,

ale na myśl, że pan brwi zmarszczy,

robi pokorny się i mały.

Jakiś atawizm tajemniczy

musi się kryć w tym wszystkim na dnie —

on z niższym nigdy się nie liczy,

przed wyższym zawsze na twarz padnie!

Owszem, obszczeka go na boku,

a nawet nóż mu w plecy wbije —

lecz gdy się nagle pan odwróci,

Edward/Stanisław już czołga się i wije.

Ach, bo to tylko są pozory —

ten absolutyzm samozwańczy!

Edward/Stanisław jest w głębi duszy sługus

i tak, jak zechce pan, zatańczy!

Wiem Michale, że jak tak dalej będę pisał, to jak mówiłeś sąd może być blisko, bo wielu imbecyli powiedzenie im i o nich prawdy traktuje jako obrazę i znieważanie! Ale jak to mamy w indeksie napisane: „Ślubuję uroczyście, m. in.: dociekać prawdy, głosić ją oraz dawać jej świadectwo swoim postępowaniem” – jak mus to mus! Jeśli czytelnicy nie jesteście lub nie byliście studentami to powiem Wam, że tą deklaracją jak przyjdzie co do czego, to można się co najwyżej podetrzeć, bo tyle jest ona warta w „sytuacji ogniowej”! Przeżyłem to, to wiem o czym mówię!

Dalsze ślubowanie to: przestrzegać postanowień statutów, regulaminów i oraz zasad współżycia społeczności akademickiej – z tym „współżyciem”, to na wyższe piętra akademików na tzw. „tartaki” – dlaczego akademik to „tartak”? Bo tam się bez przerwy coś rżnie! :P Oraz „dbać o dobre imię Uniwersytetu oraz o godność studenta” – o to to swego czasu zadbał prof. Sławomir – nasz były rektor! A studenta… Przyjmujecie byle kogo, to się sami o to martwcie kto was reprezentuje, a ludzi, którzy nie powinni tam uczęszczać jest całkiem sporo!

Fragment poematu powyżej dotyczący moich „arbitrów elegancji” jest przerysowany, ale tylko po to, by uwypuklić morał! ;) Dr Edward nie jest dziś najważniejszą personą na uczelni, a prof. Stanisław już nie jest, choć i on gdy nią jeszcze nie był tańczył tak, jak wygrywały mu kuranty opolskiego ratusza. :D A jak był rektorem, to też musiał uwzględniać racje swych przełożonych z ministerstwa.

Studenci są pod zwierzchnictwem wykładowców, rektorów, rzeczników dyscyplinarnych i tego całego „salonu”, ale i oni są pod władzą postawieni – jako studenci mamy badać wykorzystanie środków z Unii Europejskiej na terenie gminy w której mieszkamy – Unia sobie zażyczyła, zleca polskiemu rządowi, rząd zarządowi uniwersytetu, rząd wykładowcom a wykładowcy nam, studentom – tak to wygląda na dzień dzisiejszy. Ale wróćmy, do tematu z tej dygresji…

Choć styl dr Edward ma, muszę przyznać, nie byle jaki ale nie taki jakbym chciał. Zawsze w garniturze czy swetrze, czasem zdarza mu się skórzana czarna kurtka – chodzi młodzian w skórę odzian prawda. :D Choć jako wielki uczony mieszka w bloku na po PRL-owskim blokowisku… Budowanym chyba w latach 60-70-tych dla przybyszów ch*j wie skąd – nawiasem mówiąc na takich osiedlach mieszka najwięcej patologii… On ich krytykuje (słusznie), ale sam momentami przejawia skromniejsze nie mniej jednak ich typy zachowań! W swym gabinecie namiętnie słucha Chopina, Mozarta, Bacha i innych kompozytorów. Logiczny jest, choć nie zawsze, ale przeważnie, czasem zarozumiały, próbuje moim zdaniem, nieudolnie z resztą naśladować prof. Józefa (on też na początku mi wytykał ubiór, ale potem albo zmądrzał, lub zauważył to, co trzeba, ale do tego nawiążę później), co bardzo słabo mu wychodzi. Chce stać się kimś, kim nigdy się nie stanie – zamiast kreować obraz siebie, to stroi się w cudze piórka!

Krytykuję go, nie to, że się z nim nie dogaduję, czy mnie denerwuje, choć czasem tak, ale generalnie to go polecam, bo jest on solidnym wykładowcą, ma wiedzę życiową, którą się rzadko dzieli, choć sprytnie potrafi coś powiedzieć „nie wprost” między słowami! :) Nie piszę o nim źle jak wspomniałem, że go nie lubię, że jest on niekompetentny – to na pewno nie, ale dlatego, że jak już wspomniałem ma wiedzę życiową, ale niechętnie ją przekazuje – a ona jest najcenniejsza. NA wykładach przekazuje na szczęcie to, co najcenniejsze i nie bawi się w to, co niepotrzebne. Nie skupia się na nie wiadomo czym, ale to, co musimy wiedzieć jest wymagane z całą surowością. Nawet dobrze…

Dr Edward i prof. Stanisław z niektórymi przyjacioły – są oni muszę przyznać mądrymi ludźmi, ale… Niestety zawsze jest jakieś „ale”… Dla wyjaśnienia, bo ludzie jak mówił „Ziutek” czyli prof. Józef używają słów, których znaczenia nie znają, to w woli ścisłości: Mądrość – umiejętne wykorzystywanie wiedzy i doświadczenia. Wiedza – wiadomości zdobyte w procesie uczenia się lub wykonywania doświadczeń i badań. Inteligencja – umiejętność wykorzystania posiadanej wiedzy.

Formalności zostały dopełnione, dalej… Mądrość… Z tym „umiejętnym” to mają czasem problem. Większość studentów mądrością i wiedzą nie dysponują, to inteligencja tez nie wypadnie dobrze. Ale to studenci, to nie dyskutujmy, niektórzy jak ja w tym „wirze” się wyrobią, niektórym nie będzie to jednak dane… Ale od wykładowców wymagam bardzo dużo! Oprócz wykładów pragnę, aby przekazywali także wiedze życiową, a nie wszyscy tak robią… :(

Pozdrowienia z tego miejsca dla prof. Eleonory za mówienie prawdy lecz brak działań, aby zmienić fatalny stan rzeczy – a rzeczywistość to egzamin z podyktowanej treści. :( Prof. Eleonora mówiła na wykładzie treść dot. uniwersytetu ludowego i szkoły Grundwiga: „Krytyka szkoły tradycyjnej, wiedza książkowa nie dociera do uczniów, tradycyjne nauczanie to psia tresura” – w teorii to ona wie, że to tak jest, ale tę niechlubną praktykę kontynuuje! :( Ci, którzy na studiach potrafią zapamiętać duża partię tekstu, materiału mają na egzaminach i kolokwiach lepsze oceny, niż ci, którzy chcą to rozumieć a nie znać na pamięć. Ja nie chcę uczyć się rzeczy zbędnych, potrzebnych tylko do zaliczenia egzaminu, niepotrzebnych w dalszym życiu i praktyce zawodowej! Ale tak jest! Tak dla ciekawości – studia ukończę z tym przeświadczeniem, że do niczego mi się nie przydały – niczego mnie same z siebie nie nauczyły, tylko nauczyłem się sam.

Ale dr Edward i prof. Stanisław… Ciekawe przypadki…

Prof. Stanisław – arbiter elegancji. Zasłynął porównaniem: „gdy patrzę na klientów skupu złomu, to stwierdzam, że studenci chodzą podobnie ubrani – wyglądają jak menele”. :D Lokalne media głośno to komentowały.

Garnitur ubierze i myśli że jest ktoś? Panie Profesorze: garnitur od Armaniego nie wystarczy, trzeba jeszcze jakieś obyczaje zachować! :D Z chama się zrobił pan – nie ma gorszej sytuacji. Przyznam, że studenci nie chodzą jak na uczelnię przystało ubrani – to jest ważne, ale czy najważniejsze? Polityk chodzi w garniturze, akwizytorzy też, „białe kołnierzyki” też, ale czy oni szanują swych klientów i ludzi w ogóle? Polityk ma garnitur w rozmowie z nami, ale to znaczy, że on nas szanuje? To rozwinę u dr Edwarda, bo z nim miałem zajęcia, a z prof. Stanisławem nie, oparłem się tylko na jego wypowiedzi, ale z jednej wypowiedzi w oparciu o kilka innych czynników mogłem wyciągnąć cały jego model! :P Ale o nim mam mało materiałów, ale o następnym wręcz przeciwnie! To, co było tu napisane rozwinę poniżej.

Miałem napisać o prof. Józefie. Postać legendarna! Powiedzenia może nie poprawne politycznie, ale trafne: „Co się martwisz, co się smucisz, ze wsi jesteś na wieś wrócisz: oraz „Z brzydką się dwa razy grzeszy – Boga obraża i ludzi śmieszy”. :D Szedł on kiedyś ulicą, studenci go znają, ale mało kto mówił „Dzień dobry”. Te „eleganciki” nic, a ja w tych „łachmanach”, go zauważyłem i powiedziałem, a tam przecież wzorowi studenci, ubrani jak trzeba w ogóle „ą” i „ę”…

Dr Edward – to postać wymagająca szczególnego zainteresowania. Mądry, ma wiedzę, oblicze surowe, ale jak się jest z nim dłużej, to widać mankamenty. Dla niektórych wydaje się szorstki, lecz taktowny – jak robicie wszystko po jego myśli, to tak! Mój „oficer prowadzący”. Od pierwszego wykładu czepia się o mój ubiór – czarne spodnie i bały podkoszulek. O nic więcej, tylko o to! A ja się nie zmieniam! I nie mam zamiaru. :P Od razu na pierwszym seminarium zaczął te pierdole**e! Albo zacznę chodzić inaczej, albo mam zmienić promotora – jak mówiłem, że ON ma iść do dziekania i że mnie zrezygnować, zrobił się czerwony! :P Dalsza część konwersacji była już OK! Ogólnie w rozmowie padło coś konkretnego: ubierasz się nie tylko dla siebie, ale i dla innych – ma rację, wiem o co mu chodzi! Ale ja dla innych nie zamierzam nic robić, zagadnąłem go, czy mam się po to dobrze ubierać, żeby się drożej „sprzedać”? Nie padło to wprost, ale dał mi to właśnie do zrozumienia. To tak dziś jest – trzeba się dobrze „sprzedać”… :( Ale ja nie zamierzam! No i myśl Owidiusza padła z jego ust: „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i rozważ koniec”, nawet po łacinie powiedział: „Quidquid agis, prudenter agas et respice finem”! Mądry człowiek, ale takie detale jak w/w pozostawiają jakiś niedosyt… Jeszcze bęcwalstwo: to jest temat na dłuższą rozmowę – ale nie mamy na celu tu rozmawiać – to po co do niego przychodzę jak odo promotora? Omówić plan działań + coś mądrego się dowidzieć, kilak mądrych zdań zamienić – widać tylko ubiór jest ważny, a Biblia to już opisuje: Biada obłudnikom: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są one zdzierstwa i niepowściągliwości”. Tylko ubiór a reszta nie ważna… To oddają ewoluujące myśli u rodzaju ludzkiego zamieszczone poniżej:

Nie szata zdobi człowieka, ale człowiek szatę zdobi.

Nie szata zdobi człowieka, ale lepiej być dobrze ubranym.

Nie szata zdobi człowieka, ale ma znaczenie.

Nie szata zdobi człowieka, ale to prawda, szata zdobi człowieka.

Starcie drugie z „faryzeuszem”! Ubiór wyraża szacunek – więc ubrałem się w garnitur! :) Jakże ucieszony, że przybyłem w garniturze! „To jest jednak pajac” – pomyślałem! Ale on balansuje między geniuszem a głupcem i do końca nie wiem, kim jest naprawdę! :P Ustawienia dotyczące pracy. Szybko poszły – jego uwaga, że ze mną to szybko i konkretnie. Czegoś się pan panie spodziewał? Pierwsze pięć minut i opracowaliśmy tytuł pracy, zagadnienia do poruszenia, itp. Po formalnościach związanych z pracą o… Kobietach… Ja go zacząłem! Mówił, że są jeszcze wartościowe studentki, jak widzi na korytarzach, nie jest źle, źle będzie – odpowiedziałem, że już jest źle a będzie jeszcze gorzej! Mówiłem, że jeśli strój (bo to wyszło w rozmowie), znaczy dla kobiet tak wiele, że przesłania prawdziwy obraz mężczyzny, to są one głupimi kurwa*i, nie wartymi żadnych starań!!! O tym mi już mówiła dr Emilia. Strój dla kobiet jest ważny – dla mężczyzn jak wygląda kobieta też ma znaczenie, ale nie może mieć znaczenia decydującego! Miała rację! Mądra kobieta to jest! Mój wygląd ani fizyczny, ani ubiór nie jest zachęcający, ale skupimy się na ubiorze! Jeśli kobiety zwracają uwagę na ubiór, ale w zaburzonym stopniu, to same się proszą o złe traktowanie – tak, głupie gęsi, dla których wystarczą powierzchowność i blichtr!

No i aby dopełnić obrazu nędzy i rozpaczy, to gwiazdą Piastonaliów, będzie raper Peja!!! I cała plejada atrakcji, w linku: http://piastonalia.pl/

Kto wybierał artystów? Na pewno nie nasz „salon” choć i tu kontrowersji nie brakowało! A kto wybierał, jak to było? Z tego co się nieoficjalnie dowiedziałem, to Rada Studencka UO, ta banda imbecyli, która głosowała na nowego rektora prof. Marka w zamian za to, że tacy artyści wystąpią na Piastonaliach – dlatego wygrał prof. Marek stosunkiem głosów około 9:1!!! Tam było coś 80 ileś głosów i kilka dostał drugi kandydat – w przeliczeniu +- się zgadza.

Te ich wybory artystów to jest jakieś nieporozumienie!!! Te uczelniane kur*y z Samorządu UO, arbitrzy elegancji nic nie powiedziały, nawet nie zająknęli się, że im się to nie podoba, ale studentów chcą sztorcować – gdzie prof. Stanisław, gdzie był dr Edward jak lata wcześniejsze też pojawiali się artyści sceny pop, gdzieście kur*y byli?

Jeszcze mnie i redaktora Michała jakaś pani najprawdopodobniej od dr Edwarda sztorcowała, że uczelnia to są wartości wyższe i tak nie można – „łacina” była, jedno słowo na kilkanaście zdań i nie wydzieraliśmy się na cały korytarz, a to przy okazji wykazało, że ów pani podsłuchiwała! :D

Peja – pewnie w garniturze będzie występował! Liczy się SLU – tablice rejestracyjne Lublińca. Możliwe, że się liczą… „Szacunek ludzi ulicy się liczy” – a prof. Stanisław żalił się, że studenci chodzą jak menele, toć to Peja chodzi ubrany jak my, to też „menel”? Studentów „meneli” przyjmują, artystów „meneli” spraszają, ładnie panie rektorze i to wszystko za pana kadencji! :(

Te kurewsk*e układy polityczne jak widzicie czytelnicy, dotykają nawet uczelni – polityka nie oszczędza niczego i nikogo, mała polityka jest taka sama jak duża, tyle, że skutki są mniej widoczne, ale zasady działania i metody są dokładnie takie same!

Sejm – a myślicie, że te Rady Wydziałów, Samorząd Studencki i inne takie twory są czymś lepszym od tego, co tam zasiada? Nie! Jakieś wolontariaty, nauka angielskiego i obsługi komputerów dla seniorów prowadzona przez studentów – to akurat prowadzą babki z mojego roku – dobre serduszka, jasne tylko Wy ich nie widzieliście. Jaki student ma na to czas? Nie pilny, bo w książkach siedzi. Nie ten co pracuje, bo musi zarobić na utrzymanie. A te, co mają w cholerę czasu, to się tym zajmują! Naczelniku i redaktorze, nie obrażajta się: jakieś Koła Naukowe – kto ma na to czas? A to tak z dobrego serca? Znam takie co się w to angażują, a potem na uczelni mają w punktach sprawach preferencje!

Ja na Piastonalia nie zawitam, bo już grafik wypełniony! :D Mam ciekawsze rzeczy do roboty! Ale kto za te wybory jest odpowiedzialny? Imbecyle z Samorządu Studenckiego UO, no i pewnie osławiony w pewnych kręgach Krzysztof Ciecióra – doradca prezydenta Opola do spraw współpracy miasta ze środowiskiem akademickim. Ja nie będę Wam o nim pisał, poczytajcie sami w linkach poniżej, ale parę słów od siebie: widzicie, że ten studencki „salon” niczym się nie różni od tego sejmowego! Palcem ze smalcem trzeba smarować gdzie i komu trzeba i kariera zapewniona! Piszą tam o jakiś kompetencjach tego osobnika, oczywiście, takich w ratuszach całej Polski jest mnóstwo! „Krzysztof Ciecióra został zatrudniony bez konkursu, bo stanowisko, które otrzymał, należy do tzw. korpusu doradców prezydenta” – będziecie się mnie Ciecióra słuchać i popierać ja trzeba? Tak jest Panie Prezydencie!!! :D Z tego, co się dowiedziałem z poufnych rozmów to Krzysztof Ciecióra szykował się w opolskim ratuszu na klakiera oraz poufne treści słyszałem jak go oceniali współpracownicy – rewelacyjnych ocen nie było zbyt wiele, prawdę mówiąc nie było ich wcale! :D I taki szczegół dla dociekliwych: „Krzysztof Ciecióra – doradca prezydenta Opola do spraw współpracy miasta ze środowiskiem akademickim…” – za tym może się kryć wszystko albo nic! :D

http://www.nto.pl/wiadomosci/opole/art/4651548,krzysztof-cieciora-tez-trafi-do-opolskiego-ratusza,id,t.html

http://radio.opole.pl/100,110881,kolejny-czlowiek-ociepy-dostal-prace-w-opolskim-

One thought on “„Arbiter elegantiarum” z przyjacioły poucza…

  1. Ta pani akurat aż nadto nie zadziwiła mnie swoją postawą. Nie jest tajemnicą poliszynela, że 80% przedstawicielek płci zwanej kobietą „lubi” z natury podsłuchiwać czyjeś rozmowy, a jak są ze wsi, to tym bardziej. Typowa postawa wiejskiej mentalności. Tu przystawię ucho, tam przystawię ucho, wyłapię pojedyncze słowa i dorobię sobie ideologię. To są składowe tzw. plotki, która na wsi ma większą siłę niż hardkorowy koksu w ” łapach”… Ta pani jest przedstawicielką starszego pokolenia, które myśli, iż w tego typu miejscach jak nasza uczelnia w dalszym ciągu ma się do czynienia ze sporym natężeniem kultury na wyższym poziomie. Ale nie neguję postawy tejże pani, bo każdy ma prawo wierzyć w coś, czego nie ma…

Comments are closed.