Alternatywna magia świąt?

dfdfgdfgPomimo że są święta, a co za tym idzie, aura wokół jak zawsze jest tak jakby bardziej weselsza, to z powyższego tekstu nie będzie bił blask radości. Co roku, mniej więcej o tej samej porze nachodzi mnie smutna refleksja, iż świąteczna atmosfera już dawno zatraciła na swoim znaczeniu. Kiedyś człowiek był autentycznie ucieszony z faktu nadejścia Świąt Wielkanocnych, jednakże z roku na rok ta iskierka radości co raz bardziej gaśnie. Przygaszają ją ludzie, z którymi ma się do czynienia na co dzień… Wizyta w kościele już nie jest tą wizytą co kiedyś. Szacunek bliźniego już nie jest taki sam.  A wszystko to jest wynikiem tego, iż człowieczeństwo jest co raz bardziej podłe…

Kiedyś najwyższą wartość stanowiła rodzina, przyjaciele. Obecnie  kryzys egzystencjalny trwa w najlepsze… Dzisiaj wśród wielu z nas mama i tata nie są już największymi autorytetami… Słowo „przyjaciel” też znacznie straciło na swym znaczeniu. Autorytetami są teraz osoby „ błyszczące” na szarym ekranie, u których szacunek do drugiego człowieka jest obcy jak UFO dla przeciętnego Kowalskiego. Przyjaciel? Też pojęcie względne… Ma się ich tyle , ile włosów na głowie, pod warunkiem, że własne  kieszenie są  wypchane grubą walutą…

Taki jest niestety obraz współczesności. Człowiek to widzi na co dzień i nie pozostaje mu nic innego jak załamywać ręce… Obecnie nie opłaca się być dobrym człowiekiem, postępować wg. ponadczasowych wartości takich jak m.in.  szacunek do bliźniego swego… Jeśli jesteś z natury ”dobry”, bez trudu przychodzi Ci bezinteresowna pomoc innym, to i tak  za chwilę zostaniesz nazwany frajerem lub ciotą, ogólnie osobą, która nie pasuje do „ mega zajebistego” społeczeństwa, które rządzi się swoimi zasadami i nie ma w nim miejsca dla osób o „ miękkim sercu”.
Wiele razy słyszałem następujące hasło: „Życie to walka, co Ty wiesz o życiu”…. Przeważnie padało ono z ust ludzi, którzy uzurpowali i uzurpują sobie prawo do bycia tymi „ jedynymi, autentycznymi” w społeczeństwie, ze względu na fakt, że mają za sobą „ciekawe doświadczenia” związane z nagminnym paleniem „ zielska” i tendencją do „ szukania dymu”… Tacy właśnie ludzie są dość często „ autorytetami” dla wiejskiej młodzieży i nie tylko. Nie stajesz się bohaterem poświęcając się na rzecz innych, ale wtedy, gdy poprzewracasz stoły na imprezie, czy też dasz komuś w zęby…
Za taki a nie inny stan rzeczy odpowiadają także niestety „ media”, które chętnie „ promują” osoby o wątpliwym kręgosłupie moralnym. Nie chcę już nawet wymieniać z nazwy poszczególne „ gwiazdy kultury masowej”, bo na samo wspomnienie o nich występuje u mnie reakcja wymiotna… Owi „ celebryci młodzieży” są  dowodem co raz bardziej przybierającego na sile zbiorowego „zatwardzenia mózgu”… Będąc „ młodym szkrabem” wychowywałem się w większości przy staropolskich, tradycyjnych  piosenkach, dziś dorastająca młodzież wychowuje się przy utworach, których to treść jest tak głupia, że aż śmieszna…
Słuchając tego typu „ twórczości” niewinny młodzieniec dość często wyrasta na zwykłego chama… Przykładów daleko szukać nie muszę. Tak się akurat składa, iż na co dzień mieszkam w miejscu, gdzie aż roi się od tego typu „ osobowości”, które zawsze mają „ swoją prawdę” ukształtowaną na podstawie utworów… Nikt i nic nie może sprzeciwiać się temu „ tokowi rozumowania”, by przypadkiem nie „wyłapać piąchy w łeb”…
Dlatego nie ukrywam, że o mało co nie spadłem z krzesła, gdy usłyszałem, kto ma być „ gwiazdą” tegorocznych Piastonaliów… Jeszcze bardziej utwierdziło mnie to w przekonaniu, że wyżej opisane zjawisko dotyka dziś niemalże każdą sferę życia, w tym miejsca w teorii kojarzące się z kulturą… No ale cóż, to jest „ znak firmowy” obecnie panujących „ lewych trendów”, które tolerują wszystkich i wszystko….