Pogmatwane rozważania o kobietach

imagesObiecałem, obiecałem założycielowi bloga napisać artykuł, jak swego czasu p. rudy z Brukseli chciał uczynić  „zieloną wyspę” z naszego kraju, ale w przeciwieństwie do niego, choć po dłuższym czasie, słowa dotrzymałem.  Dlatego też za chwilę będziecie mieli okazję przeczytać ( z reakcją wymiotną lub nie ) moje „wypociny”.

Na samym początku zaznaczę, że co bym nie napisał, to i tak poziomem  moje bazgroły będą  znacznie odstawać od artykułów pisanych przez redaktora Tomasza, który zawiesił przysłowiową poprzeczkę tak wysoko, że obawiam się, iż nawet  tak zacny „ dziennikarz” jak pan Lis podejmując próbę dosięgnięcia owego levelu, nie dałby rady,  upadając na ogon i tłucząc jakże zacny, karmiony przez opozycyjną partię lisi pysk.

O czym będzie mowa? Ano o przedstawicielkach płci pięknej, bo w końcu główną tematyką powyższego jakże zacnego blogu są zachowania Basi, Stasi i innej tam Kasi… W tym miejscu Co niektórych zaskoczę. Otóż w przeciwieństwie do serdecznego kolegi Tomasza, który w swoich artykułach kobiety przedstawia w nieco niekorzystnym świetle, ja postaram się „ wyciągnąć na wierzch”  to, co w kobietach najlepsze, a więc mowa tutaj o dupie, cyckach i to by było na tyle… Oczywiście żartuję:)

A więc zaczynamy. Stop… Zawszę mądre główki nauczycieli i innych tam profesorów powtarzały i powtarzają, że zdania nie rozpoczyna się od zwrotu „ a więc”, dlatego zacznijmy zdanie od nowa.

Drogie Panie ( jak drogie, to nie wiem, bo Was nie znam J) i drodzy panowie ( tak drodzy niczym Robert Lewandowski na dzień dzisiejszy warty ok. 70 mln. ojro), rozpoczynamy wywód ( nie mylić ze wzwodem ) odnośnie płci, której znakiem rozpoznawczym jest kółeczko znajdujące się na drzwiach  publicznych toalet i nie tylko.

Kobieta to dar dla nas panowie od Boga, Dar, który należy pielęgnować  tak, jak pielęgnuje się tradycję spotykania z kumplami raz w tygodniu,  w celu „wychylenia” kilku butelek  piwa ( lub flach „ leśnego dzbana”, jeśli ktoś z Was go reflektuje J).

Sęk w tym, że dość często owy dar wydaje się być poza zasięgiem. Nie ukrywam, że jako  chłop również czasami myślę o tym, by znaleźć taki dar. No bo któż z nas panowie  nie myśli o takowym darze? Jednakże za każdym razem  otwiera mi się w głowie szufladka, w której są myśli ściągające mnie na ziemię. Ano taka refleksja, że  nie mam urody C. Ronaldo i wypchanego portfela, więc  „ z czym do panny”? Dlatego też  nie staram się aż nadto  szukać daru/kobiety, bo twardo stąpam po ziemi i oswoiłem się z myślą, że nie jest mi dane znaleźć takiej kobiety, która by spełniła moje nawet skromne  kryteria.  Ale proszę się nie obawiać o moją orientację seksualną, gdyż nie zamierzam się „ przerzucić” na „ciepłych rysiów” :D

Nie dziwmy się więc paniom, że wybierają z reguły tych ładnych i umięśnionych panów, bo przecież gdybyś miał mój drogi kolego wybierać pomiędzy płaską jak deska i dość przeciętną z urody Tereską, a „ kształtną”  i ładną Anną, to co byś wybrał? Wiadomo, że jest to pytanie retoryczne.

Nie dziwię się dlatego postawom kobiet.  Jednakże zgodzić się muszę z kolegą Tomaszem co do kwestii kasy. Tak. Kobiety w przeważającej większości to materialistki. Czasem nawet godzą się mieć za partnera mężczyznę o rysach twarzy podobnych do tej części ciała, na której siadamy, byleby tylko ten spełniał rozmaite zachcianki, za które płaci się gotówką lub przelewem. Taki, a nie inny system wartości dość często wynoszony jest z domu niczym towar ze sklepu przez  cygana.  Już od najmłodszych lat mamusie tłuką swoim córeczkom do głów, żeby szukały chłopaka bogatego, najlepiej z willą i basenem. Dlatego też dziwi fakt, iż we współczesności co raz bardziej w siłę rosną ruchy pro feministyczne.  Rosną , ponieważ co raz więcej w społeczeństwie występuje samozwańczych kobiet. Są to postacie, które tak naprawdę nie posiadają cech prawdziwej kobiety, czyli nie potrafią gotować, prać, zajmować się dziećmi udając, że są pochłonięte „karierą” zawodową. W „karierę zawodową” uciekają tylko i wyłącznie dlatego, by być jak najdalej od obowiązków  kobiety, które je przerażają.

Jest to też taki rodzaj postaci, które od małego więcej czasu  spędzały z chłopcami, w wyniku czego przejęły od swoich rówieśników określoną dawkę testosteronu, co zresztą widać  na przykładzie wąsów pod nosem. Owe postacie nie są w stanie w dorosłym życiu funkcjonować jak na kobietę przystało.

Bo niby jak? Mając w sobie pierwiastek męski przejmują zachowania typowe dla płci brzydszej, więc jest niemożliwy związek feministki z mężczyzną.

Powróćmy jednak do tematu kobiety jako daru. Życie pisze różne scenariusze. Tak się akurat złożyło, że od kilku lat wraz z kolegą nieustannie myślimy o tym samym darze (tej samej kobiecie). Darze, który jest dla nas ideałem. Jest on dla nas tak idealny, że boimy się go dosięgnąć. Pomimo że przez te kilka lat przewinęło się obok nas kilka bardzo atrakcyjnych darów, my myślami pozostajemy przy tym jednym.  I pomimo świadomości, że kobieta naszych westchnień jest poza zasięgiem niczym pokora dla partii opozycyjnej, to nieustannie o niej wspominamy w rozmowach.

I pewnie tak będziemy gadać przez kolejne lata i miesiące, ale i tak żaden z nas nie poczyni kroku, by zbliżyć się do tego daru. Dobra, koniec bawienia się w rozważania o kobietach, bo jak widać wychodzi mi to tak, jak bycie przez niektóre „ media” obiektywnymi:)

Na zakończenie pozdrawiam wszystkich tych, którym zdarza się odwiedzać tenże blog.  W szczególności kłaniam się nisko głównemu kierownikowi  tego zamieszania, który gdy inni pili drinki i jedli lody,  tworzył te dzieło. Słowa uznania oczywiście dla reaktora Tomasza. Zaangażowanie go w pisanie artykułów było bombowym posunięciem.  Pisz Tomaszu nadal te artykuły, to bynajmniej co niektórzy z moją ogromną nadzieją, na dobre zapomną o istnieniu poszczególnych stacji telewizyjnych i papierowych szmatławców, na które to szkoda nawet poświęcać cztery litery w wiadomo jakim celu.