Jestem kawalerem = jestem szczęśliwy?

imageadsasdsDziś o kawalerstwie. Tematy dość popularne, bo tryb życia właśnie temu sprzyja. O „drugą połówkę” też coraz trudniej. Czy związek z kimś daje szczęście lub może jest zupełnie inaczej – może to wolność daje ludziom może nie pełnię, ale jakąś większą namiastkę szczęścia?

Dziś tego nie będę rozwijał, bo w następnym artykule też będzie o tym i nie tylko. Kawalerstwo + Emiraty w następnej publikacji. ;)

Nawet jakbym się miał powtórzyć, to się powtórzę, bo to istotne: „Szczęście to nie życie bez zmartwień – szczęście to stan duszy”. Mniejsza już o autora… Jak mówił inny klasyk, no może nie tego gatunku, ale klasyk to zawsze klasyk – klasyka i młodzież zawsze w awangardzie. „Szczęścia nie znajdziesz ani w bogactwie, ani w biedzie, jeśli nie odkryjesz go w sobie”.

W pieniądzach też nie można go odkryć. Garstka pieniędzy czyni biedę znośną, ale sama w sobie nie daje szczęścia. Może je dać druga osoba, tylko że dziś taką osobę znaleźć, to też sztuka i to nie lada! Szczęście można znaleźć we wszystkim, nie tylko w drugiej osobie – w pieniądzach też można! W hobby i w czym kto chce. Ale zacznijmy od zdefiniowania pojęć, któż to kawaler? Kawaler – pełnoletni mężczyzna, który nie jest związany z drugą osobą więzami osobistymi o charakterze legalno-prawnym (w tym wypadku małżeństwem czy innym usankcjonowanym związkiem cywilnym).

Dziś określenie „kawalera” wypiera słowo „singiel”. Jedno i to samo! Ale kawaler, to wcale nie oznacza braku seksu, bo do tego zawsze się jakaś niewyżyta kur*a znajdzie. I nie ma się co obrażać o słowa. W poprzednim (może nie artykule, bo to raczej felietony), felietonie zostały zawarte dwa komentarze. Celna uwaga naszego profesora, że akademiki nazywa się tartakami, bo tam się wszystko rżnie! No, może nie wszystko, ale coś musi być na rzeczy! No i komentarz mojego stałego komentatora (pozdrawiam ;) ). Są wyuzdane studentki i pozornie można je uznać za „ciche wody”. Znam takich, którym te przyszłe „Matki Polki” proponowały obciągnięcie wiadome czego. Jedne pijane, inne w pełni trzeźwe. Były wątpliwości, czy moi koledzy nie narzekają na panienki lubiące „ten sport”! :) Pod Opolem stoją panienki. I też nie są rozchwytywane – zasada ta sama działa w akademiku. ;) I to prawda: jak się nie ma co się pragnie – święte słowa! No nie mniej jednak większość jest zdesperowana, ale nie do tego stopnia. :D Chociaż jak i bieda przytłoczy, to „dobra psu i mucha”! :)

Musze tutaj polecić filmik (link poniżej): „Poradnik prawdziwego mężczyzny – Autobus” – polecam!!! ;) To jest to o czym powyżej napisałem, komentator „Mep” oraz mój „redakcyjny” kolega. :) W ogóle „Poradnik prawdziwego mężczyzny” – rzeczywistość odbita w krzywym zwierciadle, prawie jak „Świat według Kiepskich”. :)

https://www.youtube.com/watch?v=kVf_CAvIdPY

Jeszcze kilka zdań: w czwartek na wykładach u profesora „***” – nie napiszę jakiego, bo raptem coś tego i przeczyta ktoś, kto nie powinien i będą z tego same problemy! Mówił o wierności małżeńskiej analizując teorię Zygmunta Freuda i jego uczniów: Carla Gustawa Junga i Alfreda Adlera. No coś w tym jest! Ale z kilkoma jego tezami musze się nie zgodzić. Ważna rada: jak już była zdrada, to o niej nie mówić! Lepiej ją przepracować i z czasem odczuwa się poczucie winy mniej. A jak mówił gdy się o tym powie, to może padnie słowo „przepraszam” lub „wybaczam”, ale to w nas tkwi i w awanturze może wybuchnąć ze zdwojoną siłą! Normalne życie, a tu awantura i „zdradziłaś mnie wtedy – dziwko”! Także tak się może zdarzyć! Zdarzają się różne przypadki z morderstwami włącznie!

Ale to jeszcze pół biedy! Jego tezy następne (słynie on z dużego liberalizmu), choć jego tezy w jakiejś mierze są prawdą. Napiszę tak, że to jest zwykłe kures**o, ale nie jest aż takie głupie, choć delikatnie mówiąc niegodziwe. Mówił i to Drogie Czytelniczki prawda, że przez pierwszy tydzień randki czy spotkań zachowujcie się jak to określił „forteca”! :) Nie do zdobycia. Bo jak łatwo Was dostanie, to nie będzie szanował. Prawda!!! I nie zdradzajcie partnerów! To się szybko rozchodzi! A jak Wasi przyszli mężczyźni się o tym dowiedzą, to nie będą chcieli z Wami być: jeśli zdradziłaś jakiegoś mężczyznę, to jaką chłop ma pewność, że nie zdradzisz i jego? Zdrajcy nikt nie ufa, bo on każdego zdradzi – jak potrafił jednego, to i drugiego tez może! A najlepsza teza była o tym, że mamy „korzystać z życia”, trzeba jak to określił „z wielu pieców chleba spróbować”. Można się zgodzić. I uwaga celna: nie wspominać o byłych partnerkach i partnerach! Liczniki na czoła by się przydały, to widziałbym która „nie jest taka”. Każdej za takie kłamstwo powinny się nosy wydłużać! :) Ale ta teza jest dosyć ryzykowna.

Wyszaleć się za młodu – OK! Ale z jednej strony. A z drugiej jak tu nie wierzyć w słowa jakże szlachetnych strażników cnoty i moralności z Afganistanu – Talibów? W postępowej Polsce postępowym kobietom trudno zrozumieć, że dziewictwo jest darem dla męża! Bisurmanią się z każdym, a potem udają cnotliwe – im większa kur*a tym wyżej nosi nos. Jak to mówią: „Im mniej rozumu, to więcej godności, a takie to w ogóle rozumu nie mają, to są całe tą godnością przepełnione”. :P

Chciałem się z wykładowcą trochę „pokłócić” a w zasadzie pogłębić tenże temat, ale jeszcze nic straconego! ;) Są w tym „za” ale są też „przeciw”! W tej całej beczce miodu łyżka dziegciu się zawsze znajdzie, zwłaszcza jak „bezpiecznik” pęknie to 25 lat płacenia alimentów, to nie jest jakaś przyjemna perspektywa. I dlatego trzeba uważać, z kim to się robi, żeby przy ewentualnej „wpadce”, mieć jakąś gwarancję, nie pewność, bo jej nigdy nie będzie, ale chociaż jakąś solidną gwarancję, że chłop Cię nie „wydyma i zostawi z dzieckiem”, a zostanie przy Tobie i pomoże wychować dziecko! Ale mniejsza o to!

O co się chciałem „kłócić”? O to, że jak chłop się dowie przez przypadek jak to w takich sytuacjach bywa, ilu, jakich partnerów miała jego obecna żona, co i jak wyprawiała – jak to z jego perspektywy wygląda, co on na temat sądzi? Tu się nie będę rozpisywał, bo za dwa tygodnie „gościmy” w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – i tu będzie szerzej!

Kawaler… Znowu będę się powtarzać, ale muszę bo sytuację się powtarzają! Pewien mędrzec na pytanie „czy warto się żenić” odpowiedział: „jak z odpowiednią kobietą, to warto – ale nie należy sobie wyobrażać, że każdy dzień będzie wyglądał jak miesiąc miodowy”. I to jest prawda. Tylko znajdźmy panowie tę odpowiednią… :( To jest sztuka nie lada! A jak żoną będzie nie ta, to będzie jak w bajce o Rybaku i Złotej Rybce autorstwa Aleksandra Puszkina. Ta katastrofa podobnie jak u nas, (jeśli źle wybierzemy) będzie przez kobietę, której się przewróciło w głowie! Kobiety szukają księcia z bajki – życzę im powodzenia! Na świecie są wartościowi mężczyźni, ale większość kobiet czeka na księcia z bajki. Mogą się nie doczekać. :D Mężczyźni też mają wymagania, długonoga blondynka i jeszcze „Matka Polka”? Nie ma takiego „zwierzęcia” w przyrodzie! :P Można wierzyć w cuda, ale nie warto! Poeta mówi: „Kobiety, które myślą, to najczęściej te, o których się nie myśli” – moja osobista uwaga, że mądre na ogół urodą nie grzeszą, ładne natomiast rozumem. Ładna czy mądra? Nie wiem jak Wy wolicie, ale ja wybieram mądrą. :) Ładna, ale głupia jak but to nie jest jakaś szczególna perspektywa rozwojowa. Ale mądrych jest o wiele mniej niż ładnych. Trzeba więc wybrać coś po środku. Może na dłuższą metę to nawet bezpieczniejsze. Ładne nie są zbyt mądre – sprawdziło się! Miałem wykład nt. „Słabość czy siła polskiego feminizmu”. Dziewczyny się udzielały i potwierdziło to moje założenia, że kobiety raz chcą tego, potem co innego, a na końcu same nie wiedzą czego chcą! Kobieta ma mieć przywileje a nie równe praw z mężczyznami. Równe prawa – słynny argument o pracy kobiet w kopalni na 800 metrach w głąb ziemi. To oczywiście obraża. Ale gdy jest wiek emerytalny zrównany z mężczyznami do 67 roku życia, to nagle równe prawa przestają się liczyć! Moje „feministki” mówią, że „mężczyzna powinien pracować dłużej – to przecież oczywiste”! Jak przychodzi co do czego, to śpiewają inne piosenki z innego śpiewnika. :D

Życie kawalera (jestem to wiem), nie jest wcale takie złe. Weltschmerz czasem dokucza, ale to z zupełnie z innego powodu! ;) Parafrazując myśl poety: „Im dłużej patrzę na żonatych mężczyzn, tym bardziej się cieszę, ze nie jestem jednym z nich”. :) Bo i czym się martwić? Że jestem sam, że coś tam jeszcze… Brednie! Ja nie wyznaję zasady jak niektóre kobiety cytując Kazimierza Pawlaka „choć on z Gniezna, ale w spodniach”! :) Byle czego za żonę nie warto brać. Głupota jest brać sobie kobietę, po to, by nie być sam – to działa także w odwrotną stronę! Zastanawiam się po co niektórym kobietom (na poziomie) jakiś stare, zapierdziałe gacie łażące po chałupie! Żeby ktoś był? Mija się to z celem – chomika, żółwia czy psa sobie kupić!

Moja pani doktor słusznie zauważyła, ze jest coraz mniej małżeństw. Nie dziwota! Ludzie dziś nie mają ochoty się dogadywać – jak ci nie pasuje, to won! Tak się dziś robi! Druga rzecz to, że chyba ludzie sami nie wiedzą czego chcą!

Ale to jeszcze nic! Różnice się przyciągają? Po części smutny fakt! :( Mądrzy biorą sobie głupie i odwrotnie! Przykład: znajoma znajomego: babka pani magister, pracująca, dość ładna, kulturalna – znajomy widział ją z jakimś nieciekawym człowiekiem – bezrobotny, zapijaczony i ona oświadcza mu, że to jej narzeczony!!! :D A to oznacza, że babka mądra ani inteligentna nie jest! :D Bo czy mądra osoba (mężczyzna lub kobieta), bierze sobie byle co? Z jego opowieści najlepsza była wypowiedź kobiety i następnie jego: „Chleba nie mamy, musimy kupić. Ch*j! Piwo kup, bo mnie suszy”. Tragedia…

Tu nie chodzi o brzydką osobę, o braku wyksztalcenia formalnego (papierkowego), bo znam osoby po zawodówce mądrzejsze od niejednego studenta/tki mających zainteresowania, hobby, dojrzałe spojrzenie na życie, itd. Nie oznacza, że dobrze być głupim! Do mądrości trzeba dążyć, ale nie koniecznie już na zasadzie „mam papierek, to jestem lepszy”! Najważniejsze jest to, co od nas zależy – wygląd nie, bo tacy się rodzimy. Charakter, sposób życia – tj. od nas zależne i po tym oceniajmy ludzi! Nie może być różnic pomiędzy postępowaniem rzeczywistym a deklaratywnym!

Kawaler ma lepiej! Teraz kobiety się buntują, że musza prać, gotować, bo też pracują. Coś w tym jest. Ale jak mężczyzna na to liczy, to po co mu żona? Sam musi prać, sprzątać i gotować, a na seks to zawsze jakąś „przyjaciółkę” znajdzie. Z resztą to chyba na dłuższą metę dziś wygodniejsze! Nie wiem jak przysłowie brzmi w oryginale, ale przekaz jest taki, że jeśli kocha się żonę to trzeba się czasem na krótko rozstać, odpocząć od siebie, zatęsknić z powrotem. No i tak jest! Męczymy się szybko i nudzimy sobą. Bez przerwy chcemy czegoś nowego, ciągłych wrażeń, zamiast zadowolić się tym, co jest. I uwaga wykładowcy (od abp’a :) ), że kiedyś w XIX i w XX wieku gdyby robotnikowi powiedziano, że będzie miał dom/mieszkanie, samochód i pracę 8 godzin dziennie nie więcej, to skakał by do góry z radości! Dziś mamy coraz więcej a chcemy jeszcze więcej! Ludzie to chyba jedyny gatunek na Ziemi, któremu ciągle mało… :(

Ja – kawaler, ale dlaczego? Wiadome! Nie ma odpowiednich kobiet! Jest ich dużo, ale nie takich jakich szukam. Nie mówię o wyglądzie, ale o charakterach. Same nie wiedzą czego chcą! Przystojny, ale wierny. Pracujący i mający jakieś pieniądze, ale mający dla niej czas… Większość jak widzę oderwana od rzeczywistości! :D Jak się fucha trafi to czasu jest niewiele, jeśli w ogóle. A te chcą zjeść ciastko i mieć ciastko! :) Poza tym ja szukam nie jakiejś „przyjaciółki” czy „znajomej”, ale kobiety naprawdę wartościowej! Wiele osób przestrzega, że mogę w ogóle nie znaleźć – no i tak może być! Liczę się z tym. Choć po prawdzie nie szukam. Jak znajdę przez przypadek, to moje „szczęście” to dobrze, a jak nie znajdę, to drugie dobrze! :) Na siłę nie ma co szukać! Ale o tej kwestii w następnym czy to artykule lub też bardziej felietonie…

A inna strona to, że większość rozumem nie grzeszy! Na studiach (przerysowane, ale niewiele, żeby uwypuklić), 1/4 milczmy, 1/4 ma chłopaków, 1/4 narzeczonych i 1/4 ma już dzieci! Te, które mają już dzieci śmieszą mnie najbardziej! Mają po 24 lata i dzieci najstarsze w wieku 6 lat. 17 – 18 lat dziecko – szczęśliwy pomysł! Mówią, że to z miłości! Kondon pęknął i to się nazywa miłość! :D A ci ich narzeczeni i mężowie – gorsze łachmyty niż ja! :) Niestety to prawda, ale większość zakochanych woli z głupim znaleźć niż z mądrym zgubić. Logika tych ludzi dosyć osobliwa… :)

Przed ślubami chłop i baba obowiązkowo wizyty u okulisty, żeby widzieli co biorą za żonę/męża i psychiatra, psycholog i neurolog. Bo jak się patrzy na niektóre pary, to się zastanawiam czy oni być na wizycie u specjalistów nie powinni a najlepiej powinni zostać ubezwłasnowolnieni.

Już Adam Mickiewicz śpieszy mi zza grobu z radą na szukanie żony: „Kto tam, gdzie trzeba, zamilczy roztropnie, a wytrwa choć pod młotem – celu swego dopnie”. :P

Kwestie pozostałe:

Zamachy w Paryżu. Służby specjalne Francji początkowo miały problem ustalić tożsamość zamachowców, a to znaczy, że te wszystkie służby to niewiele w gruncie rzeczy potrafią! Szpiegować obywateli, wyłudzać pieniądze na zabawki dla wojska, wypić i zakąsić, ustawy 1066 (ale to u nas, ale i we Francji podobna ustawa została wprowadzona tyle że inna i na innych zasadach) i takie inne to i owszem. A paryski rabin podzielił się opinią, że zamachy są słuszne, za to co Francuzi robili Żydom w czasie II Wojny Światowej oraz za Holocaust.

A tu są raczej plotki, ale zamachy w niektórym stylu to nie nowość. Hitler kazał podpalić Reichstag i winą obarczył komunistów, FSB (następca KGB) podłożyło bomby w mieście Budionnowsk w Rosji i oskarżyły Czeczenów, brytyjscy żołnierze w Iraku zostali złapani na podkładaniu bomb, a one miały zabić brytyjskich żołnierzy – swoich! To raczej nie w przypadku Paryża, ale trzeba brać to pod uwagę, że takie prowokacje wojsk czy służb były, są i będą… Np. Bruno Bomber – Brunon Kwiecień, który chciał wysadzić Sejm. Służby z nim grały, a nagle niebezpieczny terrorysta. I pytania czy nie grożą nam zamachy, trzeba ochronę wzmacniać i swobody obywatelskie zrewidować…

Ale paryscy muzułmanie są pomysłowi! Napisy: „Jestem muzułmaninem – nie jestem terrorystą – przytul się”! Na pewno wymiętoszą te Francuski do cna! A i pewnie nie tylko! :P Jak nie podobają się im ich rodacy, to zawsze mają jakiś wybór w imigrantach. A że później ubiorą je w burki i zagonią kijem do haremu, to przecież nieistotne. Może tez być taka sytuacja jak z legendarnym Kameruńczykiem w Polsce. Był on chory na „wstydliwe choroby”! Szaman zalecił mu jak najwięcej seksu, to miało pomóc. U Polek miał powodzenie. A jak były problemy z powodzeniem, to oskarżał je o rasizm i voila! :) A później kobiety sprintem do przychodni wenerologicznej! :D Jak na złość recepta od szamana nie zadziałała, ale co… To jego! :P

Zestrzelenie rosyjskiego samolotu myśliwsko-bombowego Su-24 nad Syrią. Nie był to przypadek! Premier Turcji na bardzo krótką pamięć. Identyczna sytuacja była w czerwcu 2012 roku, gdy Syria zestrzeliła turecki myśliwiec F-​4 Phantom, który naruszył syryjską przestrzeń powietrzną. Leciał on z dużą prędkością, na niskiej wysokości – obrona przeciwlotnicza Syrii nie zawiodła, wrak spadł 10 km od miasta Laktika. A wtedy premier Turcji mówił, że myśliwiec „delikatnie” naruszył przestrzeń powietrzną i to niedostosowanie środków do zagrożenia. Tyle, że Su-24 leciał na wysokości 10 km a turecki myśliwiec z duża prędkością na małej wysokości. Turcja znając życie nie była w tej decyzji samodzielna! Wiemy przecież, że jest na łaskawym chlebie USA. Albo już ich za to nagrodzili, albo to zrobią. Gdy Syria zestrzeliła turecki myśliwiec, to premier Turcji używał takich samych argumentów jak teraz używa pułkownik Putin! :D

Poeta znowu ma rację, choć poniższy fragment może bardziej w Polsce dotyczyć SLD, ale premier Turcji też nie odbiega od tego wzorca – mówi się, że polityk ma dwie twarze – jak dla mnie to większość nie ma żadnej! :P

Fragment dzieła Antoniego Słonimskiego „Sąd na Don Kichotem” w słowach: „Niech sobie człowiek wiarę ma, czy nie ma, ale najgorzej, kiedy się nie trzyma tego, w co już raz wdepnął i próbuje, jaka się wiara lepiej dopasuje.

„…próbuje, jaka się wiara lepiej dopasuje…” – czy to nie jest prawie jak SLD? :) Najpierw oddani komuniści, potem złagodnieli na socjalizm, teraz socjaldemokraci – staczają się w czarną otchłań liberalizmu i kapitalizmu! :P Premier Turcji to samo: jak trzeba to się mówi to, a jak ktoś robi to samo, to wywracamy kota ogonem.

A jak o wierze mowa, to papież Franciszek bawi w Afryce. Odwiedza Kenię, Ugandę i Republikę Środkowoafrykańską. Mówi on o dialogu międzykulturowymi i międzyreligijnym. Mój wykładowca (wuj abp. – zainteresowani wiedzą o kim mowa :) ), opowiadał o swym krewnym, który jest misjonarzem w Kamerunie. Jeśli tam są konflikty między chrześcijanami a muzułmanami, o nie ma tam dialogu, mimo że si o nim zapewnia. W Kamerunie to już nie te czasy choć się zdarzają, że się bierze AK-47 Kałasznikowa i tak ten „dialog” wygląda. Najczęściej w użyciu są maczety – mordują jedni drugich. O dialogu nie ma mowy!

Mowa była w Europie o „bogactwie kulturowym”. Mój znajomy wyjaśnił to inaczej niż większość. W Polsce mieszkają jak wiadome Polacy oraz Polactwo. Ci ostatni prezentują cechy tzw. „cebulactwa”. Znajomy posumował, że u nas panuje jeszcze ogromna zaściankowość. Nie jesteśmy obeznani w świecie i wszystko co obce budzi strach lub otwartą niechęć. Nie był za przyjmowaniem imigrantów. Ale rację ma, że nam brak wiedzy o świecie, nie podróżujemy, bo nie mamy za co! I jego i moja teza, a w zasadzie dwie! Bogactwo kulturowe tj. to, że jest wiele kultur na świecie (wszystkie uważam godne poznania), a nie wrzucenie wszystkich do jednego miasta, bo jedna kultura zdominuje wszystkie inne, albo wszystkie ulegną degeneracji. Druga brzmi: pomoc tzw. „imigrantom” nie polega na przyjęciu ich wszystkich do Europy, bo i tak można, ale brak w tym sensu! Trzeba im ta dać jakąś pomoc humanitarną. ISIS, rebeliantów, rząd Syrii zebrać i obgadać i ustalić jak ma być! Ale nikt nie chce, aby tam panował pokój! Jak jest pokój, to koncerny zbrojeniowe nie zarabiają! A na tym można zarobić niezłą kasę, sprzedawać czołgi i rakiety! A na mydłach i powidłach olbrzymich pieniędzy zarobić się nie da!

Inny wykładowca – ten pierwszy od Freuda, Junga i Adlera. Mówił jeszcze o pewnej koncepcji. Opowiadał przykład o człowieku piszącym wiersze. Autor uważa, że są rewelacyjne. Ale kolejne wydawnictwa mówią, że są przeciętne. A on uważa, niech sobie idioci myślą co chcą, ja wiem, że są genialne. Przytoczyło on dwie postacie: Holendra Vincenta van Gogh’a oraz Francuza Paula Gauguin’a. Van Gogh nie sprzedał za życia ani jednego obrazu, kupił jedyny jego obraz jego brat (Theo), który miał dom aukcyjny dzieł sztuki. Gauguin to samo! Obydwóch doceniono dopiero po śmierci. Człowiek w przykładzie z wierszami albo ma zawyżone ego, albo będzie z nim jak z van Goghiem lub Gauguin’em?

Vincent van Gogh jeszcze za życia wszystko pordzewiał mówiąc: „Nic nie poradzę, że moje obrazy się źle sprzedają. Ale nadejdzie czas, gdy ludzie zrozumieją, że są warte znacznie więcej niż cena farby, której użyłem do ich namalowania”. :)

A na koniec WAŻNA kwestia!!! Słyszeliście, że na telefony komórkowe dzwonią dziwne przydługie numery? Do mnie też dzwonią! :) Jedenastocyfrowe numery – nie odbierajcie ich!!! W Internecie znalazłem numery kierunkowe krajów takich jak: Wybrzeże Kości Słoniowej, Kongo, Demokratyczna Republika Konga (Zair), Czad, Tanzania, Angola, Irak, itd. Załączam link ku przestrodze! Ja nie odbieram i nie mam zamiaru – Wam też nie radzę!!! ;)

http://www.mmsilesia.pl/artykul/uwazajcie-na-tajemnicze-telefony-z-konga,2789078,art,t,id,tm.html?komentarze=pokaz_wszystkie#skomentuj

One thought on “Jestem kawalerem = jestem szczęśliwy?

  1. Widzę, iż nadajemy pabie redaktorze na podobnych „falach”;) Również jestem ” kawalerem” i jakoś nie jest mi żal, iż nie posiadam „drugiej połówki” :) Zawsze mogę nabyć tą „połówkę” w sklepie monopolowym i też będę szczęśliwy :D A tak na poważnie, to codzienna rzeczywistość zdecydowanie przekonuje mnie, że niestety dzisiejszym „kobietom” nie warto się poświęcać, bo tak jak to jest napisane w artykule „rozumem nie grzeszą”, a nawet też te mogące się pochwalić wykształceniem dość często mają ” siano w głowie” i złotówki w oczach ;) Pozdrawiam.

Comments are closed.