Buddyzm & Kung-fu.

BUDDA„Na ziemi żyło dwóch wielkich geniuszy – Budda i Lenin”. – to słynne zdanie powiedział mongolski komunista Peldżidijn Genden. Polityk może i marny, chociaż jak na to, co miała Mongolia to wcale nie był aż taki zły… Ale trzeba mu przyznać, że nie wszystko, co pisał było takie głupie! ;)

Peldżidijn Genden – jego życiorys dość kontrowersyjny. Komunista, praktykujący buddysta, ale zaczynał jako złodziej bydła. :D Podobnie jak bohater narodowy Uzbekistanu – Tamerlan lub inaczej Timur Chromy. :) Podobnie jak chrześcijańscy święci – prowadzili życie nie od początku życia pobożne, a wręcz odwrotnie. Ale potem się nawrócili i zostali świętymi – nie wszyscy święci tacy byli, ale tacy się zdarzali dość często. Także nie krytykujmy innych, tylko najpierw zobaczmy na siebie – a odkryjemy to, co krytykujemy u innych. :P „Czemu obłudniku widzisz, źdźbło w oku brata, a nie widzisz belki w oku własnym”? :)

Dwa zdania o historii Mongolii, jeśli od tego zacząłem: Peldżidijn Genden –komunista. Życiorys na „Wikipedii” przeczytajcie i porównacie go z „mongolskim Stalinem” którym był Chorlogijn Czojbalsan. I to jest różnica między komunistą a komunistą! :P

Geniusz Buddy jest niepodważalny, a Lenina? Niekoniecznie… :)

Życiorys Buddy możecie przeczytać w każdej encyklopedii. Dla Polaka Buddyzm to w ogóle jakaś egzotyka – ognie bengalskie, medytacja i jedzenie wyłącznie warzyw orz uprawianie jogi.

Powiedziałbym, że Buddyzm to religia oraz sposób myślenia. ;)

Bojowy katolik – Wojciech Cejrowski zrobił swoją drogą tandetny odcinek o Buddyzmie. Po nim to czegoś lepszego się spodziewałem… :(

Atak na Buddyzm, że jest religią bez Boga, jaką sektą. W Buddyzmie pojęcie „Boga” istnieje, choć Bóg, kontakt z nim nie jest głównym celem a ostatecznym celem wszystkich buddystów jest osiągnięcie oświecenia. Fryderyk Wilhelm Nietzsche powiedział złote zdanie i niestety prawdziwe: „Buddyzm nie obiecuje, lecz dotrzymuje, Chrześcijaństwo obiecuje wszystko, lecz nie dotrzymuje niczego”.

No niestety… Bóg na Ziemi nie jest w stanie nam nic zagwarantować! :P Kto w to nie wierzy, ten sam sobie szkodzi. :P

Oświecenie to jest cel! Bóg „na siłę” żadnemu człowiekowi oleju do głowy nie jest w stanie wlać! :P I dlatego ważniejsze jest to, żeby osiągnąć oświecenie! Uczyć się a nie „dookoła Wojtek” powtarzać bezrozumnie „Ojcze nasz”… Ludzie uczestniczą w Mszach Świętych, ale nic  z tego nie wyciągają! W miastach nie, ale na wsiach idzie się na mszę, bo sąsiedzi i cała wieś widzi czy jesteśmy czy nie – co sąsiedzi powiedzą? Tylko Ci sąsiedzi Wam na chleb nie dadzą! Na chleb, na czynsz, na książki dla dzieci. Po co się pajacami przejmujecie?! Słowa modlitwy „Ojcze nasz” oraz Dekalog – w kościele ludzie powtarzają to do znudzenia, ale gdy skończy się msza, to w ciągu tygodnia są w stanie złamać większość tego, co powtórzyli w kościele!

Drzazgę w moim oku dojrzą, ale belka w ich własnym nie uwiera! :D Bydło… :)

Budda był niewątpliwie wielkim człowiekiem, który pod niby prostymi hasłami dał mądrym ludziom do myślenia… :)

Przypomnijmy sobie życiorys Buddy: żył w pałacu, miał wszytko. Ale nikt nie zabił w nim chęci poznania świata… Chciał odkryć prawdę, którą każdy z nas odkryć musi. Pewnego dnia podczas przejażdżki, ujrzał niedołężnego starca i dowiedział się, że starość jest przeznaczona wszystkim. Drugą rzeczą była choroba – ciężko chory człowiek pokryty wrzodami, trzecią zaś śmierć – zwłoki niesione wśród lamentu żałobników. Czwarta – asceza – niosła ze sobą nadzieję i pocieszenie. Budda ujrzał wędrownego pobożnego żebraka, mędrca, ubranego w prostą szatę. Mędrzec ten, w przeciwieństwie do ludzi chorych, starych i umierających, sprawiał wrażenie szczęśliwego. Jego widok sprawił, że Budda zrozumiał swe przeznaczenie i postanowił uciec z pałacu, by szukać drogi wyzwolenia z cierpienia

Budda w nieomylności swej – proroctwa go wspierały – przewidział, że w XXI wieku to, o czym mówi setki lat temu zacznie niszczyć świat.

Powiadał, że chciwość jest drogą do wszelkiego zła. Budda miał rację.

Judasz zaczynał od chciwości a skończył jako skorumpowana świnia. :)

Zawsze się dziwiłem, że Budda był księciem, żył w dostatku, a wybrał życie mnicha, ascety! Z wiekiem człowiek mądrzeje… Ja na szczęście też. :)

Teraz Buddę mogę trochę zrozumieć,. Ale i tak wolałbym mieć pieniądze niż nie mieć. :P Ale moim zdaniem Budda zmusza tutaj do myślenia! Nasza zachłanność nie maleje – ona rośnie w miarę jedzenia. Chcemy coraz więcej i więcej… Jeśli patrzeć na dzisiejsze czasy, to może się to skończyć III Wojną Światową! Każdy każdego chce oszukać!

Chciwość. Telefony komórkowe – kiedyś tego nie było i wszyscy żyli. A dziś każdy „musi” mieć! „Musi to na Rusi, a że Polska trochę od Rusi to Polak już nie musi”! :P Coś zobaczymy i musimy to mieć, musimy? Nie! To są nasze pragnienia, ale nieistotne z punktu strategicznego – bez jakiejś nieistotnej rzeczy przecież nie umrzemy! Do życia zwykłego nie trzeba aż tylu gratów, ile mamy w mieszkaniu, spełnianie potrzeb istotnych, ale nie fanaberii. A nie oszukując się, wszelkie nowe technologie i udogodnienia biorą się z wygody i lenistwa. :P No i z chęci zysku! :P

Chciwość – człowiek człowieka zabija i okrada dla paru groszy. Wszystko przez chciwość, bo ja muszę mieć! Ale w ostatecznym rozrachunku co z tego przyjdzie? Milionerzy mają pieniądze, wille, ale w godzinie śmierci, choć ma pieniądze nic mu one nie dają! Jedynie rodzina i to jeszcze, gdy bogacz żyje zaczyna walczyć o majątek. Znam takie przypadki, ale nie bogaczy, tylko zwykłych „zjadaczy chleba”, dziadek umiera, a rodzina się go pyta komu przepisze majątek, a po jego śmierci włóczą się po sądach – życia im nie szkoda na te wojenki?

Na wsiach jest to widoczne! Jest troje rodzeństwa. Dom po rodzicach. Ty weź dom i nas spłać, nie to ty weź dom i mnie spłać. I tak jeśli dom jest warty 100 tysięcy, to spłata każdego to 66 tysięcy, zapłata podatków za dom, na pewno wyremontowanie domu – każdy nie chce dom, ale chce pieniądze i domy na wsiach stoją puste! :P

Budda miał w sobie niewątpliwy geniusz. Dlaczego zostali tu porównani Budda i Lenin? Tok myślenia obydwu panów były podobne! Choć na pierwszy rzut oka jest to dziwne, w ogóle niezrozumiała rzecz, ale po głębszej analizie wszystko jest w jak najlepszym porządku! ;)

Otóż, każdy mądry człowiek „plus – minus” powie Wam to samo! :P Przeczytajcie Biblię! Warto! Polecam „Mądrości Syracha”. Biblia definiuje teorię „wojny sprawiedliwej”, postępowania w życiu codziennym, niespodzianka – politykę i wiele takich przydatnych kwestii w życiu. A nawet… Miłości, małżeństwa, jak postępować z żoną lub mężem – i co najlepsze jest to prawdziwe! :)

„Budda przebudził się ze snu niewiedzy i zobaczył, jakimi rzeczy na prawdę są” – i Wam tego życzę. W tematyce bloga – zwłaszcza u swoich gorszych połówek! :P Buddysta może się wydawać towarzyski, miły i ukochany, ale nic bardziej mylnego! Budda i Lenin. Buddysta Wam nie powie tego, co myśli. Powie Wam miło, ale nie powie nic niemiłego, ale co pomyśli to jego! Jak w dziele „Madame Bovary”, powstała definicja tzw. „Bovaryzmu”. Czyli ludziom miesza się iluzja z rzeczywistością! :P Miesza się to jak jest, z tym jak chcą, aby było! :P

Nie będę tu opisywał nauk Buddy, bo to w Internecie możecie znaleźć oraz przeczytać, ale ze zrozumieniem. :P

Budda krytykował wiele poglądów jemu współczesnych i odrzucał je – np. wiarę w to, że wszystko jest ściśle zdeterminowane przez przeszłe czyny, a to błąd – może nie jest „ściśle” ale jakieś koligacje są! Wiara w totalny brak przyczynowości – a przyczynowość zawsze jest. Wiara, że wszystko dzieje się za sprawą wszechmogącego Boga – to miałbym do Buddy pytanie skąd ludzie miewają tzw. „prorocze sny”?

Wizyta papieża Franciszka w Boliwii i prezent od prezydenta tego kraju – Evo Moralesa. Krucyfiks w kształcie… Sierpa i młota! :D Boliwia i Boliwijczycy są z natury lewicowi, ale nie lewaccy! Początkowo zrozumiałem, że papież był w Ekwadorze i to prezydent Ekwadoru Rafael Correa Delgado popisał się tymże prezentem, ale nie, ale nie! :) Po kim jak po kim, ale po prezydencie Boliwii takiego kiepskiego prezentu bym się nie spodziewał… :( Kultura Boliwii liczy kilka tysięcy lat, a Evo Morales czerpie wzorce Marksa i Lenina – porażka! :(

Ale wracając do tematu… Jak pisałem, Peldżidijn Genden nie wszystko, co pisał to było takie głupie! ;)

No i Kung-fu. Kung-fu to matka wszystkich sztuk walki. Nie Karate. Znowu potwierdzi się moja ulubiona teoria potwierdzona w praktyce, że przez media można wszystko wykreować! :P Pierwszą sztuką walki (nie naparzaniem się po ryjach), a sztuką walki było chińskie Kung-fu! Karate jest mieszanką Kung-fu i japońskich rodzimych sztuk walki. Korea i Taekwondo. Taekwondo to sztuka walki opracowana na podstawie mieszanki staro koreańskiej sztuki Taekkyeon oraz Karate.

No i słynny boks tajski. Po USA akurat wykreowały. :P Pierwszy był boks kambodżański. :) Potem laotański, birmański, malezyjski i na końcu tajski. :P I cytat z encyklopedii: „Pomimo tego, iż większość krajów z tamtego regionu przypisuje sobie wynalezienie tej sztuki walki, to nie ulega wątpliwości, że to właśnie w Tajlandii rozwinął on się najbardziej”. W Tajlandii rozwinął się najbardziej, ale… Bo Tajlandia po wojnie trafiła pod kuratelę USA! :P No i po sąsiedzku w Japonii Karate, a wywodzi się ono z Kung-fu. :) I było ono tak samo rozwinięte jak Karate, ale w Chinach wtedy radził złowrogi Towarzysz Mao! :P A on USA nie lubił z wzajemnością! :) Bruce Lee wyjechał do USA i tam wylansował Kung-fu. Był gwiazdą kina, a zaczynał jak wspomniani „bohaterowie” jako członek ulicznych gangów a teraz wszyscy by go najchętniej w gołą du*e całowali! :D Jaki wybitny mistrz…

Potwierdzają się moje ulubione teorie potwierdzone w praktyce: „Kto się chu*em urodził, kanarkiem nie zdechnie”, „Kto raz się „skur***”, „kur**” pozostanie” lub elegancko „Kto raz był królem, ten zawsze zachowa majestat”. „Nie ma byłych czekistów, są tylko czekiści” – cytat Putina co sądzi o sprawie jako były czekista. :P

Sztuki walki to dziś zwykłe mordobicie promowane przez debili. Sztuka walki ma w sobie wmontowany światopogląd, filozofię, wartości, sposób myślenia, życia, postrzegania świata. Ale debilom to nie potrzebne, potrzebne tylko silniejsze i szybsze uderzenie. :(

Wyróżniamy: sztuki walki (walka & filozofia, np. chińskie Kung-fu), sporty walki (mordobicie dla debili, np. K-1, MMA, boks „zwykły”), oraz systemy walki (przeznaczone dla wojska np. rosyjskie Sambo).

Sztuka walki dla rozgarniętych, systemy walki to nie walka tylko szybkie obezwładnienie i zabicie przeciwnika, sporty walki wymagają honorowego przeciwnika, a na ulicach takich nie spotkamy… Np. irański Pahlavan lub Pahlavani (jednym ciosem się zabija) można zastosować na ulicy, ale to wiąże się z dożywociem! :( Systemy walki podobnie. A sport wymaga honoru a bydło z ulicy takiej cnoty nie ma! :( Podejrzewam, że mimo takiej zastawki Mike Tyson nie miałby żadnych problemów. :D Bo na ulicach i „na mieście” (także moim) „kozaczą” zwykłe cio*y! :D Mike’a Tysona nie znam, a szkoda – pokazałby frajerom ich miejsce. :P

Założenia sztuk walki wynikają z założeń Buddyzmu. Nie pokazywać swojego arsenału – jak nikt nie wie to może zaryzykować zaczepienie nas. A jak wie, że dostanie w ryja, to nawet nie próbuje! :) Ostania myśl jaka by mu przyszła, nawet w gorączce! :D Mówiłem o tzw. „Państwie Islamskim” oraz Imperium Mongolskim. Kara jest surowa za cokolwiek, to sprzeciwy cichną! A miejscy „kozacy” silniejszemu nie podskoczą. Jak już to słabszemu i w kilku, bo mogliby w pojedynkę dostać wpier**l! :D

Buddyzm i filozofia wszelkich sztuk walki zakazuje zabijania, ale jak się walczy z kilkoma, to trzeba ich zabić, bo inaczej oni zabiją Ciebie! A jak cwane śmiecie się usuwa to jeszcze powinni wypłacać nagrody. I nikt mnie nie przekona, że gówno trzeba nazywać „człowiekiem”! Na to miano trzeba sobie zasłużyć!

Jak wiadome spokój Buddy jest niewyobrażalny, ale i on ma swe granice.

A jak wiadome bydło ma mentalność zwierząt. Cwaniakują, ale jak dostaną w ryj, to są grzeczni, a nawet uprzedzająco grzeczni, aż do obrzydzenia! :D

Buddyzm i Chrześcijaństwo nie mówią o „nadstawianiu drugiego policzka”! Błąd! Obydwie religie zakładają prawo do skutecznej obrony, łącznie z zabójstwem przeciwnika! Mówią: „Żyj i pozwól żyć innym”. Nie kraść, i nie dawać rozkradać swojego. Rozsądne, ale bydło kraść to i owszem, ale jak im ukradną to skandal! :)

Sztuki walki radzą, aby nie naruszać przestrzeni innych i nie dać swojej. Normalne. Ale gdy widzę na ulicy kretyna, to nie będę toczył pojedynku „bark w bark” i z debilem wdawał się w pyskówki. :) A cwaniak cieszy się, że ktoś się „uchylił”. Jak to śpiewał Wojciech Młynarski „po co babcię denerwować – niech się babcia cieszy”. ;) No! :) jakbym tak nie postępował, to na ulicy musiałbym stoczyć więcej walk niż Gołota. :D A sędzia nie zamknie bydła, tylko mnie za „przekroczenie obrony koniecznej”.

A dla ciekawości cio*y z miast stosują godną siebie taktykę. W psychologii prowokacja to akt agresji, ale dla tępego sędziego to nie ma znaczenia! Zawsze pytają „kto pierwszy uderzył”, a frajer nigdy nie zacznie bójki. :P Wygra, to „musiałem się bronić”, a dostanie w ryj to „on mnie napadł, były utarczki słowne, ale to on pierwszy zaczął”.

Zawsze „kozaczą” jak nikt nie widzi, a jak nikt, to i my nie musimy sobie żałować! :) To bydło, a stosowanie zasad „fair play” wobec tego czegoś naraża nas na porażkę! A według prawa i napastnik i ofiara są… Równi! :( Was pobiją a nawet zabiją – świadków nie ma, bo nikt nie chce mieć problemów, ale gdy to wy wygracie z „cwaniakiem” lub „cwaniakami” to świadków cały tłum się zleci! :( A tak szczerze jak wygramy z napastnikiem, a on nas zna i jest możliwość, że będzie nękał, to lepiej gdy nie ma świadków zabić go w walce. ;) Nie będzie się mścił, i jednego gnoja mniej! ;)

Ale oni starannie wybierają, żeby nie trafić na silniejszego i podreperować swoje ego. :)

Jak widzicie Buddyzm tak jak Chrześcijaństwo daje bardzo dużo wskazówek dotyczących życia, sposobu patrzenia na świat. Buddysta dąży do oświecenia, chce pogłębiać wiedzę. U nas mamy mszę i koniec myślenia. :) Budda naucza, że nic nie jest dane raz na zawsze. Podaje to z resztą w swym życiorysie. Budda skupia się na jednej ciekawej rzeczy: skup się na tym, co możesz stracić lub pomniejszyć (lęki, cierpienie, zmartwienia) niż martwić się o to, czego nie masz lub możesz mieć (sławy, bogactwa, wiecznej urody oraz zdrowia)! ;)

A na koniec klasyk: „Szczęście to nie życie bez zmartwień. Szczęście to stan duszy” – nie ma ono nic do tego kim jesteś, ile masz, itp. ;)